Mówimy tu o pedałach wpinanych, potocznie zwanymi pedałami SPD, dookoła których krąży tyle samo mitów, co strachów, że aż poczułam potrzebę rozwiać możliwie jak najwięcej możliwości. Pedałów SPD* nie należy się bać, są na nie sposoby.
Na pewno część z Was myśli, że to trudne. W tym miejscu to potwierdzam i zaprzeczam temu jednocześnie: jest to łatwe, bo miliony ludzi na świecie jeżdżą w tzw. butach wpinanych, ale jednocześnie jest trudne, ale trudne tak samo, jak budowanie nowego nawyku;)).
Na pewno część z Was, która chciałaby pójść poziom wyżej i wpiąć się, boi się „gleby” na środku drogi z powodu zainstalowania się w zatrzaski = pedały SPD.
Zwłaszcza że w internecie niemal wszędzie przeczytacie, że „wywalicie się raz, dwa, osiem i pójdzie już potem gładko”
A wcale nie musi tak być.


Ten tekst składa się z trzech części i to jest część pierwsza. SEO tak woli, współczesne mózgi, które odwykły od długich treści również tak wolą.
Kolejne części o tym, co kupić na początek – jakie konkretnie buty i jakie konkretnie pedały SPD – znajdziecie tutaj.
Instrukcja, jak to zrobić krok po kroku, czyli jak się wpiąć samej/samemu – jest tutaj.
Szkolenie indywidualne, na którym nauczę Was bez stresu wpinać się w zatrzaski, kupicie tutaj.
Wpięłam już prawie 400 osób – wszystkie żyją, mają się dobrze i dobrze się o mnie wyrażają;)
Po co się w ogóle wpinać
- żeby poprzez zespolenie się z rowerem, uzyskać większą stabilność podczas jazdy
- po to aby nie miotać się na siodełku, bo but na pedale platformowym ślizga się, ta stopa zmienia pozycję, a jak stopa, to i miednica na siodełku. Wpięcie się w pedały powoduje, że buty nie ślizgają się po pedałach i nie ryzykujemy walnięciem – skjuz maj lengłydż – wedżajną/wacusiem w siodełko
- żeby nie nadwyrężać ścięgien stopy. Gdy jesteśmy niewpięci, to musimy „małpią stopą” zabierać pedał, gdy ten jest w dole korby, żeby wykonać pełny obrót. Gdy jesteś wpięta/wpięty, stopa pozostaje w pozycji neutralnej, a całą robotę robią „nowe” aktywowane mięśnie, które wcześniej są leniuszkami, gdy tylko „pchamy” pedał w dół
- żeby aktywować łydkę do pedałowania i dwugłowy uda (więcej mięśni, więcej pary!)
- żeby było łatwiej na podjazdach, bo raz, że nie trzeba wtedy „zawiniętą” stopą ciągnąć pedału do góry, a dwa – więcej patrz wyżej: mięśni pracuje
- żeby być pro. Koniec kropka ;)
Ja osobiście w pedały SPD wpięłam się niedługo po wsiadce na rower taki bardziej dorosły. Był to rower górski i zaczęłam od pedałów MTB. I taki kierunek polecam przyjąć – właściwe pedały dla właściwego typu roweru.
Jeśli macie szosę i wpięcie zaczniecie od dwustronnych pedałów do MTB, po czym za jakiś czas będziecie chcieli przejść na pedały szosowe. I wtedy będziecie musieli się troche uwstecznić, bo o ile wypięcie się działa tak samo, to jednak wpięcie w te dwa różne rodzaje pedałów różni się. Większość pedałów szosowych, a zwłaszcza tych budżetowych jest jednostronna.
Jak się do tego zabrać
Potrzebujecie zrobić zakupy.
W Warszawie zawsze polecę Wam zaprzyjaźniony sklep rowerowy Salon Na Szosie (ul. Patriotów 220), gdzie możecie bez lęku iść na szoping.
Ekipa jest w porządku, nie różnicuje, czy kobieta czy mężczyzna, nie mają klienta w pompie, nie udają zapracowanych, gdy wchodzi się do sklepu, nie idą też na pilne siku w momencie, kiedy nabieracie odwagi i powietrza, żeby powiedzieć, że chcecie się obkupić w to i tamto. Ręczę za nich, serio.
Dodatkowo na hasło WESOŁA MINISTRA koledzy wyklikają rabat. To samo się zadzieje, jeśli użyjecie tego kodu przy zakupach online w ich sklepie internetowym.
Lista zakupów:
- Buty: szosowe lub MTB/gravel
- Pedały: szosowe lub MTB/gravel
- Klucze imbusowe
- Klucz do wkręcenia pedałów
- Skarpetki kolarskie
Zapraszam do części drugiej!
*używam gwiazdki przy skrócie SPD, bo nie każde „wpinki” są SPD-ami (to nazwa własna systemu wpięcia Shimano. O tym piszę szerzej w następnym odcinku).
To trochę tak jak przyjęło się, że „adidasy” to wszystkie buty sportowe :)
