Jazda w peletonie. O co tu chodzi?

2024-12-21
Kobiety na rowerach szosowych ustawione w peleton jadą drogą o lekkim nachyleniu pod górę

Co to znaczy: umieć dobrze jeździć w grupie? Czyli właściwie co? Co to jest ta jazda w peletonie I dlaczego trzeba to umieć?? To już nie wystarczy, że umiesz jeździć na rowerze? Zaraz ze wszystkiego trzeba robić religię? A na co to komu? To jest takie samo coś jak marihunaen?

Skrót dla nielubiących czytać dużo:

  • Jeździć w peletonie to nie to samo, co przyjechać pojeździć na rowerze z grupą ludzi z założeniem, że jakoś to będzie.
  • Żeby być bezpiecznym dla siebie i innych należy znać komunikację kolarską i rozumieć procesy zachodzące w peletonie. Jak np. dawanie zmian w różnych wariantach. Jak jechanie na kole. Jazda w peletonie składa się właśnie między innymi z tego.
  • Ważne, żeby nauczyć się, że trzymanie koła to jechanie koło za kołem, nie pływanie na boki. Ważne, żeby pamiętać, że jest to niekomfortowe i może być długo niekomfortowe, zanim się do tego przyzwyczaimy. I że to kwestia wyjeżdżonych kilometrów.
  • Ustawka kolarska ustawce kolarskiej nierówna. Najczęściej przed startem nikt nie wyjaśni zasad, najczęściej kłamie się już na etapie deklarowania zakładanego tempa. Na początek szukajmy takich jazd, których organizatorzy zapewniają o spokojnym tempie. A i tak zakładamy, że może kogoś ponieść fantazja ułana.
  • Dobrym pomysłem jest nauczyć się jazdy w peletonie na szkoleniach. Moich (jeśli mówimy o Warszawie).
  • Warto mieć wykupione OC, żeby nie bulić z własnej kieszeni za uszkodzenia sprzętu spowodowane naszą głupotą/niewiedzą/brakiem doświadczenia. Rowery dziś są drogie (nawet kilkukrotnie droższe niż nerka). Koła drogie, odzież droga, zęby zresztą też. Kupcie ubezpieczenie.


Jeśli lubisz czytać, czytaj:

Tak, skill jazdy w grupie kolarzy jest turbo istotny.
Umiejętność jazdy w grupie jest superważna zwłaszcza, gdy mówimy o pomyśle pojechania na żwawszą ustawkę kolarską. Wtedy katastrofalne w skutkach może okazać się Twoje nieumienie jechania na kole, niepokazanie dziury, czy innego zagrożenia na drodze, bo nie znasz gestów komunikacji kolarskiej. I nie wiesz, że to należy pokazywać.

Tam gdzie tempo szybsze, gdzie mniej czasu na nieautomatyczne odruchy i w ogóle brak czasu na zastanawianie się co teraz, tam umiejętność jazdy w grupie jest superkluczowa.

Ja tu napiszę, co wg mnie jest ważne, jeśli chodzi o BEZPIECZNE jechanie w peletonie, ale Ty pewnie rzeczywistość nieraz zobaczysz inną. Ustawki jakie są, takie są. Często organizatorzy w ogóle nie dbają o to, kto przyjechał, totalnie nie przejmują się tym, żeby zweryfikować, czy wśród osób, które dziś zamierzają dołączyć są też tacy totalnie początkujący. Nie sprawdzają też, czy ci początkujący w ogóle cokolwiek o jeżdżeniu w peletonie wiedzą. I tak mieszają się dwa światy. Tempo jazdy szybko staje się tym w rodzaju „wiosenny, letni i jesienny pokaz mocy NA RAZ” i taka ustawka nie ma prawa być bezpieczna. Często też NIKT nie robi „odprawy” przed jazdą z określeniem zasad.

Ministra Kolarstwa prowadzi odprawę przed jazdą w grupe, żeby poinformować, jakie są zasady tego treningu

Ja odprawę robię zawsze i potem…

peleton kobiecy

mam peleton jadący od linijki i podzielony na grupy :) P.S. To stare dzieje – ustawka z 2018 roku.

Bo zasada jest tylko taka, że albo gaz albo umrzyj!

O tym możecie się przekonać, zaczynając :) Przyjedziecie na dowolną ustawkę, a tam no rules, gain & pain. I jakimś skrawkiem umysłu zastanawiacie się w trakcie, co tu się odtyndala. Tempo milion, moc milion. Ryzyko też milion.

A żeby jazda grupowa bezpieczna była, to dobrze by było, żebyście:

  • -znały/znali komunikację kolarską. To są te wszystkie gesty, którymi porozumiewają się kolarze w peletonie, pokazując np. dziurę w drodze o klasie krateru, w którą jak wpadnie peleton, to odkryje jądro ziemi i już nigdy stamtąd nie powróci ;) Zerknijcie na moją rolkę o komunikacji – możecie zobaczyć ją tutaj
  • umiały/umieli trzymać koło. Na początku, będziecie z niego strzelać* i nawet 2 metry odstępu od tylnego koła osoby jadącej przed Wami będą wydawały się rażąco niebezpieczne. Docelowo zmierzamy do tego, żeby jechać bliżej niż 30 cm odległości. A to i tak jest już bardzo dużo ;)
    Jazdy na kole można bezpiecznie nauczyć się, na przykład jeżdżąc za kimś, kto zechce poświęcić Wam czas. Ważne, żeby podczas takiej przejażdżki ten korś się nie popisywał, czego to on nie pojedzie, i jak to łatwo nie przyspieszy. Wskazane, żeby ta osoba umiała jeździć, czyli np, żeby potrafiła utrzymać stały rytm pedałowania, bez przerw w kręceniu korbą. Jeśli macie mieć komfort uczenia się czegoś tak stresującego, niech osoba, która Was tego uczy, nie utrudnia tego dodatkowo. Jej przerwy w pedałowaniu będą sprawiać, że Wy ciągle będziecie mieć ochotę hamować (i będziecie hamować)

I jeszcze kilka zasad

Jazda na kole to jechanie ZA KOŁEM osoby jadącej przed nami. Nie obok. Za. Obok można pojechać tylko w przypadku, kiedy przód peletonu nagle przyhamuje, a my musimy gdzieś uciekać, żeby komuś z przodu nie wjechać w zadek – wtedy to właśnie odbijamy w bok, a nie piętrząc hamowaniem osoby zatrzymujące się nam w środku gaci kolarskich.
W trakcie normalnej pracy grupy, kiedy mamy do czynienia z tempem równym jedź koło za kołem (wtedy mówi się „na kole”).
Nie umiecie jechać na kole w ogóle – serio nie ładujcie się na ustawkę, zacznijcie od szkoleń z kimś lub szkoleń, które naprawdę są szkoleniami. Czasem niestety organizatorzy ustawek deklarują np. tempo nie więcej niż 30 km/h, co w grupie nie jest jakąś zażynką, po czym nie potrafią zapanować nad tymi, którzy grupę naciągają. Potem taka jazda ma tytuł na Stravie: „miało być rege, ale wyszło jak zawsze” albo „pojechało dwudziestu, wróciło czterech najmocniejszych” i inne takie dowody pałowania się).
Udział w takiej grupie to jak jechać na strzelaninę, mając pałeczki do sushi w arsenale na swoją obronę.


Reasumując: jechania na kole można się nauczyć, wymaga to czasu i obecności kogoś, kto umie jeździć i będzie chciał Was nauczyć. Jeśli nie umiecie trzymać koła i „pływacie” tak właściwie z każdej strony koła osoby jadącej z przodu, to jesteście z kolei hiperuciążliwi dla kogoś, kto usiłuje Wam jechać na kole


Przyjedź na szkolenie. Naprawdę.

Ode mnie na szkoleniu dziewczyny zawsze usłyszą, że da się bliżej ;)


Inne ważne informacje

Żeby ustawka z Waszym udziałem była bezpieczna, dobrze by było, żebyście umieli utrzymać tempo grupy. Oczywiście kłopotem będzie, jeśli tempo znacznie będzie się różniło od tej zadeklarowanej przez organizatora (i tak najczęściej jest). Najgorsze jest tempo szarpane, takie jechanie najpierw 38 km/h, a za chwilę 30 km/h. Takie rwanie niepotrzebnie zużywa siły, jest niebezpieczne, powoduje, że nie wiadomo, co jest grane i czego się spodziewać. Jeśli utrzymacie taką grupę przy takich skokach, to szacun.
Tylko jakim kosztem :)
Taka jazda jest spoko, jak idzie się na ustawkę treningową ze swoją ekipą, z którą trenujecie do jakichś wyścigów. W normalnym świecie takie szarpanie w grupie – skjuzmaj lengłydż – randomów, czyli osób przypadkowych, o których nikt nie wie, czy umieją jeździć, jest niebezpieczne fest oraz – czym mało kto się w ogóle przejmuje – robi taki chaos na drodze, że za to powinny być baty na spruty pampers w spodenkach kolarskich w policyjnej izolatce.
Nikt poza osobą naciągającą grupę na drodze nie wie, co wy – ah, nie bójmy się tego nazwać po imieniu – ODKURWIACIE.
I ilekroć jadę autem i widzę taką rozpierduchę na drodze, taką hordę ludzi jadących po trzy osoby odpadnięte od reszty, to sobie myślę, że to jak z tematyką prasy kobiecej w cyklu roku kalendarzowego. To się nie zmieni, to jest cykl życia, ktoś musi zginąć, ktoś musi mieć wypadek, żeby na dwa tygodnie ustawki jeździły tak, jak mówi o tym przepis ustawy o ruchu drogowym. Co rok, co sezon jest to samo.

Jednakowoż zmierzam do tego w tym akapicie, że jeśli normalnie jadąc solo na szosie, macie tempo 23 km/h, to nie szarpcie się na jazdy grupowe, gdzie ma być 33 km/h i więcej.
A przepisy macie obowiązek znać.

A co ze zmianami?

Dla bezpieczeństwa Waszego i grupy świetnie by było, żebyście również wiedzieli, jak się schodzi ze zmiany i na zmianę wchodzi, kiedy i jakim sposobem.
Żebyście w ogóle kumali, że coś takiego się robi i kumali, w jakim celu.
Albo zmiana szyku podwójnego na pojedynczy – kto przed kogo wjeżdża? I kiedy to się robi?

To są podstawy. PODSTAWY.
Naprawdę podstawy jazdy w peletonie.

Można iść na żywioł i pojechać na ustawkę, nie mając o tym wszystkim pojęcia, ale… wykupcie sobie dobre OC. Dziś peletony jeżdżą na sprzęcie wartym po 30-80 TYSIĘCY ZŁOTYCH. Naprawdę. I teraz wyobraźcie sobie, że jedziecie za kimś, nie umiejąc np. trzymać koła. Popełniacie jakiś kardynalny błąd w skutkach fatalny. Ktoś się przez Was wywala, niszczy rower za 100 koła. Tak nieodwracalnie. Nie da się tego skleić, nie ma takich trytytek na świecie, żeby to wszystko co poodpadało, się na nowo chciało trzymać.
Ta osoba jest jednocześnie prawnikiem. Jak ruszaliście na ustawkę, był spoko ziomkiem z ustawki. Po wypadku jest ziomkiem stratnym o 100 koła z Waszego powodu. To się może nie skończyć powiedzeniem „spoko, nic się nie stało, luz”. Możecie mieć dług u jego ubezpieczyciela na sto tysięcy. I tak pewnie będzie.

Nauczcie się jeździć, poznajcie podstawy, wyszlifujcie je.
A OC i tak wypada mieć.

To nie jest reklama, choć w sumie…

[tu zmieniam formę, z jaką się zwykle na tej stronie zwracam do odbiorców i przechodzę na „ty”]
Każdego sezonu, niezmiennie od ośmiu lat, na wiosnę w Warszawie ruszają moje szkolenia z jazdy w grupie. Ja robię szkolenia dla kobiet, ale pisząc te słowa, szukam męskiego instruktora dla obsłużenia szkoleń dla panów.
W każdym razie. Jeśli jesteś nowa na szosie, przyjdź na szkolenie i na spokojnym pod względem tempa szkoleniu naucz się:
– komunikacji kolarskiej
– jazdy na kole
– robienia zmian
– zmiany szyku peletonu

Przy okazji takiego szkolenia dowiesz się też, czy umiesz pedałować (czy jeździsz z dobrą kadencją), czy masz poprawną pozycję na swoim rowerze, jak pracować przełożeniami, żeby jazda była najbardziej efektywna.

P.S. Na moich szkoleniach jest maksymalnie 12 osób, tempo jest szkoleniowe, jedziemy tak, żebyś poza panowaniem nad rowerem, sobą na rowerze i robieniu rzeczy, których nauczyłam Was na części teoretycznej nie musiała walczyć o życie, usiłując utrzymać tempo. Nauczysz się podstaw tutaj, możesz bez lęku jechać na inne ustawki.

Nie spiesz się na Babską Środę

Jeśli jesteś Dziewczyną i chcesz dołączyć do Babskiej Środy, to odsyłam do FAQ Babskiej.
Żeby jechać z nami na Babską Środę, bezwzględnie musisz umieć jeździć w grupie.
Rekomenduję Ci udział w przynajmniej trzech szkoleniach, ale to i tak nie oznacza, że będziesz umieć jeździć w grupie świetnie już tak o.
Jazdy na kole, płynności w pokazywaniu zagrożeń, niemotania się przy robieniu zmian – tego nie nauczysz się na pierwszym szkoleniu. Na drugim też nie, ale zakotwiczysz sobie pewne rzeczy. Na trzecim – mimo obecności kolejnych obcych sobie osób i tak samo początkujących – już będziesz czuła się o wiele pewniej. Ale pewność, ogar, koordynacja – to przyjdzie z kolejnymi wyjeżdżonymi kilometrami. W grupie. Nie z chłopakiem, czy dwiema koleżankami.

Nie napisałam tego tekstu, żeby na siłę sprzedać Ci szkolenie. Napisałam, bo uważam, że podstawą jest umieć jeździć rowerem w grupie – tak jak jeździć samochodem po drodze publicznej.

Umiejętność jazdy w grupie to też takie rzeczy, jak np. skill składania się do zakrętu. Ale to już jest drugi garnitur ważności. Co prawda, jak źle wejdziesz w zakręt i go będziesz w trakcie poprawiać, zajeżdżając drogę innym współpeletoniącym, również zagrażasz ich zdrowiu i bezpieczeństwu, ale zacznijmy od podstaw:
– komunikacja
– trzymanie koła
– trzymanie tempa
– robienie zmian

Szkolenia robię od ośmiu lat. Umiem je robić. Spod mojej ręki wyszła ta horda bab jeżdżących na szosach po Gassach :)
Jeżdżą zajebiście dobrze.
O szkoleniach piszę w zakładce o szkoleniach, a zapisać się na nie można, kupując udział w sklepie.