W skrócie: jak zacząć na szosie?

2024-10-14
Grupa kolarek szosowych jedzie przyjemną leśną drogą

Żebyś nie musiała iskać teraz wszystkich tutaj tekstów moich. Szort o tym, jak zacząć na szosie, gdy myśli się o tego rodzaju kolarstwa. Bo widziałaś kolarzy szosowych gdzieś na drodze, w internecie, wyglądało to spoko, pro, pozytywnie i też tak chcesz.

Nie masz jeszcze roweru

Jeśli jesteś dziewczyną i mieszkasz na Mazowszu, albo możesz tutaj przyjechać, możesz dołączyć do mojego szkolenia. Mam takie z jazdy w peletonie z możliwością wypożyczenia roweru szosowego. Terminy tych szkoleń są zawsze w formie Wydarzeń na mojej stronie na FB.
Wtedy pod opieką kogoś, kto zanim pozwoli Ci pojechać w trasę (z innymi próbującymi swoich sił na szosie dziewczynami) wszystko objaśni i wytłumaczy, możesz w ogóle dowiedzieć się, czy to jest sport dla Ciebie.

Od tego bym zaczęła, gdybym nie miała roweru.

Jasne. Możecie pomyśleć, że wiadomo, że mam w tym interes, bo takie szkolenia są odpłatne.
Tak, mam w tym interes. Ale też zapewniam, że nawet jak wypożyczysz gdzieś sobie szosę i pojedziesz z nią na ustawkę, kompletnie nie mając wiedzy, że cokolwiek innego trzeba wiedzieć niż tylko o prostym jechaniu na rowerze do przodu, to może wydarzyć się dużo złego. Bo np. trafisz na ustawkę, której organizatorzy w ogóle nie pomyśleli, że może na nią przyjechać ktoś kompletnie świeży, kto nie zna zasad jazdy w peletonie, nie umie pedałować i nie zna komunikacji. Nic nie wyjaśnią, żadnych reguł nie omówią, po prostu odpykają start i…
Narobisz kłopotów sobie i innym.

Na takie moje szkolenie możesz przyjechać, nie mając nic: roweru, kasku, butów wpinanych, bidonu. Wystarczą Ci:

  • wygodne spodenki – jeśli jeszcze nie masz tych kolarskich, z wkładką specjalną, nie róbmy afery, wytrzymasz w zwykłych sportowych
  • koszulkę sportową + ewentualnie cienką lekką bluzę z długim rękawem
  • zwykłe buty sportowe potocznie zwane „adidasami”

Rower, kask, bidon z piciem zorganizuję dla Ciebie ja :)

Nie chcesz zaczynać od takiego szkolenia

Znajdź zatem miejsce, w którym wypożyczysz sobie rower szosowy i kask. Nadal możesz pojechać na pierwszą swoją przejachę szosową w totalnie cywilnych ubraniach sportowych. I w butach sportowych też. Ale nie wybieraj się na ustawkę, nie wiedząc nic o jeździe w grupie.
Ci ludzie chcą pojeździć szybko i pewnie, wierząc, że jadą w towarzystwie osób, które nie są absolutnie „zielone”. Przy czym chcę zaznaczyć, że w byciu zieloną nie ma absolutnie nic złego. Każdy kiedyś zaczynał i zielony był.

Zobacz, jak Ci się jeździ na tego rodzaju rowerze. Czy ogarniasz przerzutki. Czy się na nim gibiesz czy nie. Jeśli się gibiesz na tyle, że miotasz tym rowerem, spróbuj aktywować mięśnie brzucha. Nie „napiąć”. Aktywuj je.
Znajdź sobie towarzystwo do jazdy – jeśli oczywiście potrzebujesz towarzystwa do jazdy.
Na razie niech to będzie jedna, dwie osoby.
Pamiętaj, żeby mieć opony szosowe napompowane dość twardo, najlepiej niech wypożyczalnia sprawdzi, że masz dobre ciśnienie. Dobre ciśnienie w rowerze szosowym, na suche warunki to około 7 barów. W gravelu – jeśli jedziesz po asfalcie 4-5 barów. To sprawdzić możesz pompką z manometrem, jeśli taką w domu masz.
Jeśli wypożyczasz rower z wypożyczalni, poproś, żeby był wyposażony w torebkę podsiodłową, a w niej niech będzie zapasowa dętka.
Nawet jeśli nie umiesz sobie zmienić, ktoś prędzej pomoże Ci, jeśli masz swój zapas. Kiedyś będziesz się chciała tego nauczyć i albo odpalisz Youtube’a albo trafisz na moje szkolenia techniczne :)

P.S. Osoby jeżdżące na rowerach i już ubrane w te bardziej pro ubrania kolarskie dokumenty i telefon wożą w kieszonkach koszulki kolarskiej. Jeśli nie masz jeszcze takiej i idziesz po prostu pojeździć odziana w koszulkę sportową, weź nerkę na pas biodrowy. Telefon naładowany zawsze warto mieć, dokumenty i jakieś pieniądze też.

Masz swoją szosę/gravela

Masz też kask, coś już tam jeździsz. Nawet w garderobie są pierwsze ubrania kolarskie!
Nadal zachęcać Cię będę do udziału w moich szkoleniach. Jeśli jesteś z Wawy lub możesz tutaj przyjechać lub do znalezienia w swoim mieście kogoś, kto robi takie rzeczy. Niestety mało kto robi, prędzej znajdziesz ogłoszenie o ustawce (w domyśle: o jeździe na którą stawią się ludzie już umiejący jeździć w peletonie). Masz ochotę mimo wszystko wziąć udział w takiej ustawce? Nie bój się napisać przed do organizatora o tym, że jesteś kompletnie początkująca. Nie bój się zapytać, co musisz wiedzieć, zanim dołączysz. I czy w ogóle on widzi taką możliwość. Prawdopodobnie skieruje Cię do kogoś, kto może Ci pomóc. Może nawet podpowie grupę na FB, na której skrzykują się osoby chętne złapać trochę doświadczenia w peletonie.

To co zacznie Cię nurtować w miarę jak zaczniesz jeździć więcej, solo lub z kimś, to:

  • jak jeździć, żeby jeździć szybciej
  • dlaczego nie umiem wejść w zakręt?
  • jak pojechać dokądś indziej niż tam, gdzie w kółko jeżdżę
  • czego potrzebuję w następnej kolejności, gdy rower już mam, kask mam, gacie kolarskie mam?
  • jak znaleźć ludzi do wspólnej jazdy?

Tak na szybko

Nie, nie zrobię teraz tego, że napiszę, że odpowiedzi na te wszystkie pytania znajdziesz na moich szkoleniach, a tu jest w ogóle mój kurs za 10k złotych, kup, od razu będziesz szybsza ;)
Po prostu odpowiem:

  • na początku swojej kolarskiej przygody wystarczy po prostu jeździć systematycznie. Zbudujesz wtedy tzw. bazę, którą mogę w bardzo dużym uproszczeniu przetłumaczyć Ci jako „kondycję”. Nie jest to profesjonalne określenie, ale w rozumieniu potocznym, to jest ta umiejętność organizmu do robienia umiarkowanej aktywności bez zadyszki. Jak to już przestanie Ci wystarczać, być może warto będzie rozejrzeć się za trenerem kolarstwa, z którym nawiążesz współpracę. W profesjonalnym planie treningowym znajdą się treningi ukierunkowane na rozwijanie szybkości, wytrzymałości siłowej, etc.
  • może być też tak, że jeździsz wolno, bo… puszczasz korby, zamiast trzymać stały rytm pedałowania. „Puszczać korby” oznacza, że robisz przerwy w pedałowaniu niczym nieuzasadnione. Jedziesz długą prostą, którą to powinno się jechać cały czas kręcąc, a zatem mając też dobrze ustawione przełożenie, a Ty nie wiadomo dlaczego, prawdopodobnie sama możesz nie wiedzieć, że to robisz, na chwilę przestajesz kręcić. Chwilę dłuższą niż krótszą. I potem z tym nawykiem idziesz jeździć z kimś, kto tego nie robi i będziesz myśleć, że ta osoba, wow, jak szybko jeździ.
    Inna sprawa, że jak jeździsz w ten sposób i ktoś jedzie na Twoim kole, to prędko doprowadzisz tę osobę do klinicznego przypadku jasnej kurw*icy. Ta osoba myśląc, że Ty hamujesz, bo przestajesz pedałować, będzie zmuszana non stop łapać za heble.
  • nie umiesz wejść w zakręt, bo pewnie boisz się prędkości. Pewnie nie wiesz, jak masz do tego zakrętu ustawić ciało, nie wiesz, jakim łukiem wejść, czyli zasadniczo nikt nigdy Ci tego nie wyjaśnił. To nie jest tak, że im częściej próbujesz, tym łatwiej będzie następnym razem, jak z tym po prostu jeżdżeniem więcej. W tym przypadku serio powiem: przyjdź na szkolenie. Robię takie.
  • żeby pojechać gdzieś indziej, żeby się nie zgubić, przydałoby się mieć jakieś urządzenie, do którego będziesz mogła wgrać plik GPX z trasą. Urządzenie, zupełnie jak nawigacja w samochodzie, poprowadzi Cię strzałkami. Pliki GPX można pobrać z serwisów typu Komoot czy Strava (tylko w wariancie Premium). Strava w ogóle jest takim serwisem z założenia utworzonym dla kolarzy, który jest trochę „treningowym pamiętnikiem”. Rejestrujesz tam dystanse czy przejechane trasy. Ale możesz tez właśnie ściągnąć czyjąś aktywność. W wersji mobilnej w wariancie Premium po prostu „gwiazdkujesz” komuś tę aktywność. Po synchronizacji z urządzeniem ta „wskakuje” jako plik.
    Poprzez to, że mam współpracę z Probikes, dystrybutorem Wahoo i używam Wahoo, mogę polecić Ci:
    Wahoo Bolt, najmniejszy rozmiarem
    Wahoo Roam, średnia wielkość
    Wahoo Ace, największy, najdroższy też, z ekranem dotykowym (dwa poprzednie bez)
    Kup w Salon Na Szosie. Na hasło WESOŁA MINISTRA wpadnie zniżka!
    Prędzej czy później staniesz przed momentem zakupu tego rodzaju urządzenia. Może napisz list do Św. Mikołaja, a może masz jakoś niebawem urodziny?
  • gdy masz rower, kask, nawet już jakąś garderobę kolarską, to jest jeszcze kilka rzeczy. Następnie możesz zacząć myśleć o: porządnym oświetleniu rowerowym, okularach kolarskich, nawigacji właśnie, pierwszych butach wpinanych, torebce podsiodłowej z wyposażeniem. Kurtka przeciwdeszczowa, kamizelka, kurtka wiatrówka, może lepsze gacie z lepszą wkładką? Pompka stacjonarna do domu.
    Od razu Ci powiem, że ta przygoda się nie kończy :)

A jak znaleźć ludzi do wspólnej jazdy?

Poszukałabym lokalnej grupy na FB i po prostu napisałabym posta, że dopiero zaczynam. Że chętnie pojeżdżę z kimś, kto może też zaczyna, a może z kimś, kto ma czas pojechać z żółtodziobem?
Uważałabym jednakowoż na stulejarzy, którym się wydaje, że uratują Cię i świat. Oraz że nauczą Cię (i świat) i w ogóle pokażą Ci (i światu), jak to tylko oni mają największe pojęcie o kolarstwie.
Zawsze łatwo też poznać też kogoś rowerowego w miejscach spędu kolarskiego. Na Mazowszu będzie to Góra Kawiarnia czy 45-ty Kilometr. Zawsze możesz sama zagadać do kogoś, kogo mijasz.

Możesz też odezwać się do mnie i podpowiem :)