Co Dziewczyny mówią o moich campach?

2025-02-03
porady   |   relacje
na zdjęciu widać grupę kolarek z przewodnikiem płci męskiej - są uczestniczkami campa szosowego Ministry Kolarstwa

Im bliżej wiosny i w ogóle początku sezonu kolarskiego, tym więcej pytań pełnych obaw i lęku „czy ja dałabym radę na twoim wyjeździe, Ministro?
Posilę się zatem tutaj recenzjami, które zbieram po campach. Może one bardziej niż ja moimi słowami dodadzą Ci mocy i odwagi?;) Te opinie o campach wrzucam po to, żebyś zobaczyła, że można się bać, ale… Warto się przełamać!

Ale najpierw krótko ode mnie ;)

W którymś tutaj już tekście pisałam, że musisz zaakceptować jedno: Nigdy nie będziesz czuła się WYSTARCZAJĄCO gotowa, żeby pojechać ze mną i innymi Dziewczynami na mój wyjazd. Co nie oznacza, że nie jesteś gotowa. Ale to co my sobie o nas samych mówimy to jest jedno, a to, jak jest potem na wyjeździe – to drugie ;)
Bo na wyjeździe zobaczysz, że nie tylko ja mam totalnie wsparciowe podejście i pomagam (fizycznie i mentalnie) od rana do wieczora, ale też – i to jest absolutnie największa siła moich campów! – cała ekipa robi wszystko, by być dla Ciebie podporą. Ogólnie: dla siebie nawzajem.
To co widzisz na Instagramie, tę mocną mnie, która zawsze ma coś do powiedzenia, zawsze ma mocny głos, zawsze wie co powiedzieć odzwierciedla tylko ułamek rzeczywistości. Często dziewczyny po szkoleniach np. pisały mi, że jakże bały się w ogóle do mnie przyjść na szkolenie, bo na Instagramie jestem taka harda i pewna siebie.

W życiu offline też jestem pewna siebie. Ale to nie oznacza, że będę komukolwiek umniejszać. Moja pewność siebie nie płynie z deprecjonowania kogokolwiek, nie płynie z hejtowania kogokolwiek. Moje „więcej” nie równa się czyjeś „mniej”. Moja pewność siebie płynie z mojej pracy nad sobą, z mojego poczucia sprawczości, z mojego zadowolenia z tego, co zrobiłam dla innych, a nie z obrabiania komuś dupy.
Więc spokojna głowa: zarówno na moich szkoleniach, jak i na wyjazdach nie zaznasz z mojej strony nieprzyjemności.
Będzie do dyskomfort, ale spokojnie – znowu nie z mojej strony.
O tym będzie w opiniach o campach.

Każda martwi się, czy da radę

Po czym okazuje się, że każda daje radę! Ale jak nie pojedziesz ze mną na wyjazd, jak w końcu nie odważysz się przyjechać na szkolenie, to nadal będziesz tylko kręcić się w kółko własnych wyobrażeń i lęków o tym, jak to będzie strasznie. I tu wracam do dyskomfortu, o którym napisałam na końcu poprzedniego akapitu.
Dyskomfort będziesz czuła – jak zresztą każda z nas! – na sztywniejszym czy dłuższym podjeździe. Zarówno ja, jak i wiele uczestniczek moich wyjazdów na każdym metrze trudniejszego podjazdu myślimy sobie różne rzeczy pod swoim adresem. Na przykład o tym, że można było lepiej przygotować się do sezonu. Albo że można było schudnąć do tego campa, żeby teraz nie wwozić tyle kilo na górę. I wiesz co? W takich chwilach nikt nie ma uwag do siebie nawzajem, tylko do siebie samych. Zatem nikt na nikogo krzywo nie spojrzy. A już na pewno ja na Ciebie nie spojrzę krzywo, że podjechałaś podjazd ósma, a nie druga. To nie ma absolutnie dla mnie żadnego znaczenia. Każdej z Was będę kibicować, każdej będę gratulować. Każda jedzie najlepiej jak może i robi to na maxa swoich możliwości.

Nie zostawiam żadnej na pastwę losu. Na zasadzie: „elita” jedzie swoje, a „ogony” niech se radzą. Nie. Jeśli martwisz się, że zostaniesz sama gdzieś pośrodku trasy, to od raz mówię – nie zostaniesz. Ja często latam ze środka grupy, na początek czy na koniec, żeby kogoś „podholować” werbalnie. Podjazdy dziewczyny jadą na zasadzie „każda jedzie swoje”. Na szczytach podjazdów czekamy na siebie. Większe wsparcie można dostać już tylko w kobiecych kręgach;) Zresztą, uważam, że opinie o tych campach mówią same za siebie.

Wiedząc to wszystko, może spróbujesz?

W tym wpisie – o w tym – mniej więcej określiłam poziomy „zaawansowania” organizowanych przeze mnie wyjazdów. Rozpisałam to dosyć sprytnie, znajdziesz się w tych kryteriach. Wiadomo, że im krótszy masz staż na rowerze, tym bardziej możesz o sobie powiedzieć, że jesteś początkująca. Ale słuchaj, gdzieś musisz wskakiwać na kolejne levele! I jeśli masz zrobiony swój pierwszy tysiąc kilometrów na rowerze po płaskim, to wiadomo, że nie będę kłamała, że świetnie poradzisz sobie na tygodniowym wyjeździe w górach. Raczej powiem Ci, że ten camp nie jest JESZCZE dla Ciebie, ale pojedź ze mną na tzw. „dwudzionek”. To takie wyjazdy na dwa dni jazdy na rowerze – w różne miejsca w Polsce, pagórkowate bardziej lub mniej. W 2024 roku byłyśmy z Dziewczynami w ramach takiego weekendu dwa razy w Górach Świętokrzyskich i raz na Podlasiu. W tym roku też będzie kilka takich propozycji. Pojedź. Zrób w grupie swoje pierwsze 100 km. Albo swoje pierwsze tysiąc w pionie. Raz, że nie będziesz sama w atmosferze przekraczania siebie, a dwa – poznasz naprawdę fenomenalne dziewczyny, z którymi się zaprzyjaźnisz, będziesz miała z kim jeździć, wyjeżdżać gdzieś dalej.

Opinie Dziewczyn o campach – przeczytaj!

Nie redaguję ich, przekopiowuję 1:1 z ankiet. To nie są wymuszone „zeznania”. Każda z tych dziewczyn, które pisały swoje „recenzje” bała się tego wyjazdu. Czy da radę, czy podoła. Czy nie będzie odstawać. Tak jak Ty się pewnie obawiasz.

Bardzo chciałabym ci podziękować za ten czas :) bo jechałam cała w stresie i ekscytacji czy dam radę fizycznie. I czułam się naprawdę dobrze i pod względem tego że to są moje początki i pod względem atmpsfery :) która panowała przez cały ten Czas :) nie było jakiejś sztywności czy napinki :) dzisiaj – w poniedziałek byłam tak naładowana pozytywną energią dzięki tym 4 dniom :) naprawdę fajne to uczucie i robisz kawał dobrej roboty :) z chęcią się wybiorę wkrótce na szkolenie i lub te wyjazdy z Tobą :)

Bardzo doceniam inkluzywnosc tempa i serio, w żadnych innych warunkach nie przejechałabym tej sety ;) było to dla mnie poza granicą mojego komfortu (i możliwości, hehe), i wiem, że brakowało mi wyjeżdżenia, a naprawdę mogłam to przeżyć, przejechać, zobaczyć te piękności. Super, super to doceniam i jestem za to wdzięczna <3

Bardzo Ci dziękuję za ten czas! Jeszcze ten „misiek” co nas masował był fajnym dodatkiem. I to, że z nudów umyłaś nam rowery – no to było mega! Fajnie było bliżej Cię poznać, i zobaczyć te swoje „jeszcze tego nie umiem”… Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś pojadę z Toba na jakiś wyjazd 😘

Było super. Klimat luźny, pełny babskiego chillowania i emocji. Bez wkurzającego męskiego „ja im pokażę jaki jestem super” „będę pierwszy” „ale jesteście leszcze że tak zostaliście z tyłu”. 🙄 Każda jechała swoje, czekałyśmy na siebie i i byłyśmy w tym razem, bez napinki. Czułam się doskonale.

Czułam się zaopiekowana i wydaje mi się, że poświęciłaś odpowiednią ilość uwagi całej grupie, a przy tylu osobach to niełatwe zadanie. Dawka dobrego humoru i poczucie, że wiesz, co robisz, a nauka techniki na zjazdach to złoto

To jeszcze kilka :)

W ankiecie przed camp’em w oczekiwaniach napisałam, że chciałabym się rozruszać (dopadło mnie lenistwo) i poznać nowe osoby. Oczekiwania moje zostały spełnione w 1000%. Moja głowa wróciła wypoczęta, ja na nowo odkryłam miłość do roweru <3. Spędzamy razem poranki na orzeźwiających przejażdżkach. Znów mam serce i chęci, aby dbać o niego – wykorzystując zdobytą wiedzę. Zapisuje się na kolejne szkolenia, by tej wiedzy było jeszcze więcej i więcej i jeździło się przyjemniej. Dlatego,WIELKI szacun za to jak swoim pozytywnym nastawieniem i pasją możesz zarazić człowieka. Mam nadzieje, że ten stan u mnie nie minie i w przyszły roku widzimy się na kolejnym obozie.

byłam na wielu wyjazdach (generalnie to całe życie na walizkach, w różnych rolach – również z tej drugiej strony) i… jeszcze nie byłam na lepszym!!!! całość to jeden wielki sztos <3 <3 <3 ale! o ile żarcie i atmosfera były czadowe to…. jeszcze nigdy nie czułam się tak bezpiecznie, tak zaopiekowana, tak spokojna :) to było cudowne uczucie <3 Świadomość, że jest samochód, to że nie było parcia na prędkość, że podjeżdżałaś do każdej z nas, że zawsze czekałyśmy na siebie, że tak cudownie pozwalałaś nam na jazdę swoim tempem, że mogłyśmy być ostatnie, po środku ale i mogłyśmy swobodnie jechać na czele. Prowadzone wskazówkami spokojnymi, jasnymi, zawsze w porę i bez spiny. Miodzio! Jak powiedziałam w pewnym momencie – jechałam na Camp, żeby się wyspać… ale ten wyjazd mnie odmienił – przywrócił wiarę w to, że „da się”, wróciłam naładowana po uszy pozytywną energią, śmiechem, słońcem, wiatrem, (winem, boskim żarciem, wiedzą rowerową, odkryciami muzycznymi) z nowymi cudownymi znajomościami, wspomnieniami i po elektronicznym detoksie. To cudowne uczucie i mam zamiar je pielęgnować – już nie mogę się doczekać kolejnego Campu!

Ok, to jeszcze kilka ;)

W sam raz. Bardzo mi się podobał skład, otwarte i akceptujące podejście, fajne poczucie humoru dziewczyn – po bandzie ale zawsze ze smakiem, zachęta do integracji pierwszego wieczoru. Ogólnie super Babki!

Wspaniale! Bałam się tego campu, bo mówiąc całkowicie szczerze, Ministra w internecie wydawała mi się twardą, agresywną babką, u której nie ma pierdolenia, że nie mogę. I to też jest prawdą, ale oprócz tego, jesteś ciepła i opiekuńcza i dostałam od Ciebie dokładnie taki poziom wyrozumiałości i wsparcia jakiego potrzebowałam, czyli „rozumiem, że boli ale ciśnij!”

Jestem pod mega wrażeniem. Już trochę rozmawiałyśmy, że mam doświadczenie z organizacji warsztatów dla kobiet, organizowałam też spotkania branżowe dla programistów. I z tej perspektywy widzę jak samo ustawienie oczekiwań przed campem w mailu informacyjnym i potem na miejscu ma znaczenie. I w temacie tego, że na siebie czekamy, że nie ma miejsca na narzekanie na osoby wolniejsze, tak, żeby każdy czuł się na miejscu. Myślę, że dzięki temu jest tak dobra atmosfera i można się czuć po prostu dobrze. I myślę, że w tym samym zestawie ludzkim bez tej moderacji i ustawienia oczekiwań mogłoby wyjść inaczej. Więc super.

tworzyłaś cudowną atmosferę sprzyjającą otwartości, zawieraniu znajomości i przyjaźni;  podoba mi się, że witasz się z każdym przybywającym na camp jak ze starym znajomym, od pierwszej minuty zmniejszasz dystans (a ja troche sie stresowałam pierwszym spotkaniem z TĄ Ministra ;)), jednocześnie jasno określając granice; monitorujesz status i pytasz czy wszystko jest ok; każdy może poczuć się  wazny i zaopiekowany;

Zatem – boisz się? I tak pojedź :)

Łap link do moich wyjazdów na stronie mojego tour operatora – Amazing Travel. Z chwilą, kiedy piszę te słowa, nie ma pod tym linkiem jeszcze wszystkich moich wyjazdów na ten sezon, ale gdy Ty czytasz te słowa – już powinny być ;)
Jeśli natomiast jesteś turbo turbo fest początkująca, poczekaj na info o wyjazdach dwudniowych :)

A tymczasem – jeśli jeszcze nie umiesz jeździć w grupie – zachęcam do udziału w szkoleniach. Piszę o nich tutaj, natomiast rozkład jazdy szkoleń na ten sezon znajdziesz na mojej stronie na FB w sekcji Wydarzenia.
Jeśli nadal nie wiesz, czy dasz sobie radę na takim wyjeździe czy szkoleniu, przeczytaj jeszcze raz opinie dziewczyn o tych campach ;)
I mam nadzieję, że widzimy się w którymś miejscu Polski w ramach takiego wyjazdu;).