Naprawa karbonu – tak czy nie?

2024-12-12

Jestem przekonana, że każdy/każda z Was boi się tego, że włókno węglowe, z którego jest Wasza rama któregoś dnia pęknie. Co wtedy? Wystarczy kraksa na ustawce, zwykła gleba i pech, żeby rama pękła. Co musicie wiedzieć o naprawie ramy karbonowej? Czy karbon pęka tak, że to widać?

Przeżyłam to!


Przeżyłam uszkodzenie ramy przez glebę. Dwa razy w życiu wjechał we mnie samochód, a raz szlifnęłam tak, że skręcona kierownica walnęła w górną rurkę. To jest jedno z najcieńszych miejsc pod względem ilości materiału. Mam też na koncie uszkodzenie ramy w transporcie lotniczym – pękła rurka tylnego trójkąta.

I o tym ostatnim przypadku będzie to rzecz.
Naprawa ramy karbonowej – ten epizod w życiu kolarskim sam przyszedł do mojego życia:).

Zapakowałam rower do sztywnej walizki transportowej. Przekonana o jej zajebistości, o tym, że rower będzie bezpieczny. Celowo nie podaję nazwy walizki – nie mam potrzeby nakręcać haji. Zakładam, że to po prostu pech, niefart. Potem już pakowałam rowery do „miękkiej” torby Scicon i przygód nie miałam, przecież to ironia, że hej :D. W sztywnej pękło, w miękkiej nigdy. Przy czym warto, żebyście odnotowali fakt, że to, że to się nazywa „miękka” nie oznacza, że jest cienka jak prześcieradło).

Wróciłam z tego urlopu w Hiszpanii z rowerem w walizce, ale… nawet go nie wypakowałam. Miałam na czym jeździć w Polsce – to raz, a dwa: chciałam za granicę polecieć jeszcze raz, za miesiąc. I nie chciało mi się ponownie roweru pod ten wyjazd pakować.

Pierwszy błąd. Bo jeśli chcesz uzyskać odszkodowanie od linii lotniczych, rower oglądasz od razu. I zgłaszasz uszkodzenie, jeśli takie uszkodzenie jest. Uwaga pomocnicza: niestety często uszkodzenie struktury karbonu wygląda jak rysa albo nawet w ogóle nie wygląda. I możesz nie wiedzieć, że karbon się rozwarstwił.
Jeśli uszkodzenie znajdziesz po miesiącu, możesz się cmoknąć tam, gdzie Jasiu może pana majstra w dupę pocałować.
Inna sprawa, że to, ile linie lotnicze chcą wypłacić za uszkodzony rower to jest śmiech.
No ale do brzegu.

Akuku, niespodzianka!

Ja finalnie nigdzie po miesiącu nie poleciałam. Rower nada mieszkał w walizce. Ale złożyło się tak, że w Treku powiedzieli mi, że w ramach kontraktu ambasadorskiego jedzie do mnie nowy rower. „Szykuj Emondę do sprzedaży” – usłyszałam.
No to trzeba było rower z walizki odhibernować.
Cóż się okazało po wyjęciu roweru po miesiącu? Okazało się, że pękła rurka tylnego trójkąta! Uszkodzenie widzicie na zdjęciu, które dałam na otwarcie.
Jak? Nie wiem. W środku walizki nie miałam rzeczy, które mogły swobodnie latać i uderzać o ramę. Czy pakujący walizkę do luku bagażowego mogli rzucić walizką? Mogli. Czy mogli rzucić na tę walizkę inną walizkę i wtedy karbon SZCZELYŁ? Mogli.
Co zawał serca mnie wtedy dopadł, to rany!

Mimo, że jechała do mnie nowa szosa, ja podjęłam decyzję, że tę konkretną ramę naprawię. Zwłaszcza że wiedziałam, że zmieni się geometria Emond (to była Emonda SL7 z 2018 r., klasyczne okrągłe rurki, no piękna!)
Drugą rzeczą, jaką się kierowałam przy decyzji o zostawieniu sobie w prywatnym kolarskim muzeum rej ramy był fakt, że był to mój pierwszy oficjalnie ambasadorski rower. Z sentymentem się nie dyskutuje.

Robić, nie robić? Naprawa ramy karbonowej – do kogo pisać?

Rama pojechała do naprawy do Marcina Lirskiego do Cyklonu.

Ramę trzeba było wysłać/dostarczyć „gołą”, pozbawioną wszystkiego: korby, hamulców, etc. Można tego nie robić, zrobią to na miejscu, ale wiadomo, że za dopłatką. Wysyłając zgłoszenie-zlecenie naprawy, warto opisać, co się zdarzyło. Koniecznie trzeba załączyć foty uszkodzenia i okolic uszkodzenia – na podstawie tych danych ekipa Cyklonu robi wycenę.

Naprawa mojej ramy trwała szybko. Dwa tygodnie może? Kosztowała mniej niż 1000 zł (ale pamiętajcie, to było dwa lata temu). Ja wybrałam opcję bez malowania, bo niemal równolegle zgłosił się do mnie Kacper z Velove, który chciał zrobić dla mnie customowe malowanie. O tym będzie/jest inny wpis.
Zatem skoro to było tylko naprawienie uszkodzenia bez wykończenia, to i cena była niższa.

Natomiast co do samej usługi naprawiania ramy karbonowej (lub części karbonowych jak kierownica np.), to tak, to jest bezpieczne. POD WARUNKIEM, że nie robi tego Mietek i za 18 złotych plus za kratę browaru i nie klei tego na klej z mąki i wody. Marcin z Cyklonu naprawia karbon od ponad dziesięciu lat, dziś (stan na koniec 2024r.) ma na koncie około 5 tysięcy naprawionych ram i komponentów karbonowych, na swoje naprawy udziela dożywotniej gwarancji i zjadł na karbonie swoje karbonowe zęby.
I ja potwierdzam, że to jest robota top.
Po pierwsze nie rozmawiasz z jakimś szemranym Marianem. Po drugie dostajesz informację, że taka naprawa zawsze odbywa się ze wzmocnieniem w danym miejscu. I po trzecie, dostajesz dożywotnią gwarancję na tę naprawę, co oznacza, że możesz spodziewać się roboty PREMIUM.

Pogadajmy o forsie

Ile kosztuje naprawa ramy karbonowej? Tysiąc, półtora. dwa. Zależy od uszkodzenia i wielkości obszaru rozwarstwionego. W tych widełkach. Zależy ile z czymś jest roboty. Zależy, czy zlecasz usługę z lakierowaniem bliskim oryginalnego.

Czy to jest dużo? Ten tysiąc, dwa?

To zależy. Jeśli masz ramę za trzy klocki – dużo.
Jak masz ramę za 40k – mało.
Ale jak masz ramę za trzy klocki, ale Twój sentyment do niej jest wart wszystko i jeszcze trochę – naprawa uszkodzenia za półtora tysiąca to jest naprawdę nic.

Przypominam, że karbonowa rama w miejscu naprawy jest nawet mocniejsza i dostajesz gwarancję na tę naprawę!
DO
ŻY
WO
TNIĄ

I jeszcze jedno. To jest bardzo ważny akapit. Może być tak, że zaliczysz udział w kraksie, glebniesz gdzieś potężniej niż mniej, będziesz mieć szlif, pozbierasz się z drogi, obejrzysz ramę i odetchniesz z ulgą, że nic nie pękło. Ale niestety często uszkodzenia struktury w ogóle nie będzie widać. Może być to tylko ryska.
Ale pojedź do Cyklonu na badanie ramy ultradźwiękami – te w przypadku niewidocznych uszkodzeń nie mają litości. Przerwana struktura gubi sygnał. I już wiadomo, że rama jest pęknięta. Badanie ultradźwiękami jest za free w przypadku, kiedy zostawiasz w Cyklonie ramę do naprawy, jeśli uszkodzenie się znajdzie.
Jak będziesz w takiej sytuacji, że musisz ramę zostawić do naprawy i czeka cię chwila bez roweru, odezwij się do mnie. Mam wypożyczalnię szos, pożyczę za rozsądne monety.

Ale nie ryzykuj jazdy na sprzęcie, który miał wszelkie szanse, żeby pęknąć. Karbon skleisz, łba nie.

To nie jest materiał sponsorowany ani współpracowy. Po prostu polecam usługę u porządnego gościa.
A o tym, że ta rama oberwała po raz drugi na pierwszej jeździe od pomalowania i złożenia to chyba zrobię felieton. A potem stand up ;)

Namiary na Cyklon:
pracownia@cyklon.eu
+48 602 535 076
ul. Jana Pawła II 240,
05-077 Warszawa